Wpisujesz swoją usługę w Google i widzisz same obce nazwy. Tak najczęściej zaczyna się analiza konkurencji w Google - od zaskoczenia.
Firma, którą uważasz za głównego rywala, bywa w wynikach nieobecna. Zamiast niej stoją katalogi, portale i zakłady z drugiego końca Polski. Zanim zaczniesz kogokolwiek podglądać, musisz wiedzieć, kogo w ogóle podglądać.
Krótka odpowiedź: analiza konkurencji w Google polega na sprawdzeniu, kto realnie zajmuje czołowe wyniki na Twoje frazy. Oglądasz ich strony, wizytówki, opinie, treści i reklamy, a podstawowy przegląd zajmuje około 30 minut bez płatnych narzędzi. Dane o cudzym ruchu i frazach są zawsze przybliżeniem, nie faktem.
Spis treści
- Kto naprawdę jest Twoim konkurentem w wyszukiwarce
- Analiza strony konkurencji w 30 minut, bez płatnych narzędzi
- Wizytówka Google konkurencji i opinie klientów
- Jak sprawdzić słowa kluczowe konkurencji i jej treści
- Reklamy konkurencji w Google i jak je zobaczyć
- Widoczność konkurencji w wyszukiwarce i granice szacunków
- Podsumowanie i podział zadań
- Często zadawane pytania
Kto naprawdę jest Twoim konkurentem w wyszukiwarce
Poradniki zakładają, że wiesz, kogo badać. W wyszukiwarce to założenie bywa fałszywe. Analiza konkurencji w Google zaczyna się więc od ustalenia, kto nim właściwie jest.
Twój konkurent biznesowy i konkurent w Google to dwa różne podmioty. Pierwszy odbiera Ci klientów w mieście. Drugi zajmuje miejsce, na którym powinna stać Twoja strona.
Otwórz okno incognito i wpisz swoją główną frazę z nazwą miasta. W czołówce zwykle zobaczysz trzy typy podmiotów, a żaden nie jest zakładem z sąsiedniej ulicy.
- Katalogi i pośrednicy - Oferteo, Fixly czy Panorama Firm zbierają zapytania i przekazują je dalej.
- Portale poradnikowe - odpowiadają na pytanie, zanim klient zacznie szukać wykonawcy.
- Firmy spoza Twojego rejonu - mają mocniejszą stronę, więc spychają lokalne wyniki niżej.
Sprawdzaliśmy to u klienta z branży usług remontowych. W pierwszej piątce na jego główną frazę stali sami pośrednicy i katalogi. Ani jeden wykonawca.
Wniosek był prosty. Rywalem nie była firma, o której myślał od lat. Rywalem był formularz, przez który jego klienci trafiali do kogoś innego.
Sprawdź nie jedną frazę, lecz trzy. Nazwę usługi z miastem, samą nazwę usługi i pytanie, które zadaje klient. Wyniki potrafią się różnić diametralnie, a każdy zestaw pokazuje innego rywala.
Zapisz te wyniki w prostej tabeli. Nazwa, adres strony, typ podmiotu i pozycja. Ta lista jest punktem odniesienia dla wszystkiego, co zrobisz dalej.
Katalogi wygrywają skalą, nie jakością. Mają tysiące podstron, długi staż domeny i linki z całego internetu. Twoja przewaga leży gdzie indziej - w konkrecie, cenach i dowodach z okolicy.
Analizuj więc tych, którzy stoją nad Tobą na Twoje frazy. Katalogu nie prześcigniesz jego metodą, bo ma setki podstron. Zobaczysz jednak, jakiej odpowiedzi Google oczekuje na to zapytanie.
Analiza strony konkurencji w 30 minut, bez płatnych narzędzi
Większość poradników już w trzecim akapicie odsyła do płatnego narzędzia. Właściciel małej firmy nie kupi subskrypcji za kilkaset złotych, żeby raz spojrzeć na sąsiada. Darmowa analiza konkurencji wystarczy do pierwszych decyzji.
Analiza konkurencji w Google nie musi kosztować ani złotówki. Potrzebujesz przeglądarki i pół godziny. Kolejność kroków ma znaczenie, bo każdy zawęża listę.
- Otwórz okno incognito i wpisz swoją główną frazę z nazwą miasta.
- Wypisz pięć pierwszych wyników i zaznacz, które są firmami, a które katalogami.
- Wejdź na stronę każdego konkurenta i zatrzymaj się na pierwszym ekranie.
- Policz kliknięcia dzielące stronę główną od formularza lub numeru telefonu.
- Otwórz jego wizytówkę Google i sprawdź liczbę oraz datę ostatniej opinii.
- Przejrzyj jego blog i zanotuj tematy z ostatniego roku.
- Wklej adres konkurenta w PageSpeed Insights i porównaj wynik ze swoim.
W trzecim kroku czytaj stronę jak klient, nie jak właściciel. Pierwszy ekran ma odpowiedzieć na trzy pytania. Co ta firma robi, dla kogo i gdzie działa.
Potem szukaj dowodów. Zdjęcia własnych realizacji, konkretne opisy usług, widełki cenowe, imiona ludzi z zespołu. Ogólniki w rodzaju „indywidualnego podejścia” dowodem nie są.
Na koniec sprawdź drogę do kontaktu. Konkurent z numerem telefonu w nagłówku wygrywa na telefonach, jeśli Ty masz go w stopce.
Wynik PageSpeed czytaj porównawczo, nie bezwzględnie. Liczy się różnica między Tobą a konkurentem na telefonie. Strona wolniejsza o dwie sekundy traci część klientów przed pierwszym zdaniem oferty.
Notuj tylko różnice, nie wszystko. Trzy rzeczy, które konkurent ma, a Ty nie, są warte więcej niż dziesięć stron opisu.
Wizytówka Google konkurencji i opinie klientów
W usługach lokalnych wizytówka bywa ważniejsza od strony. To ona decyduje o miejscu w mapach i w pakiecie lokalnym nad wynikami.
Wizytówka Google konkurencji jest w całości jawna. Sprawdź w niej pięć rzeczy.
- Kategoria główna - źle dobrana kategoria u konkurenta to Twoja szansa na wyprzedzenie go.
- Liczba i świeżość opinii - 40 opinii sprzed dwóch lat waży mniej niż 15 z ostatniego kwartału.
- Odpowiedzi właściciela - brak reakcji na opinie widzą także klienci, nie tylko Google.
- Zdjęcia - data dodania mówi, czy ktoś prowadzi wizytówkę, czy ją porzucił.
- Lista usług - to gotowa deklaracja, na jakie zapytania konkurent chce się pokazywać.
Opinie to darmowy research języka Twoich klientów. Zapisz słowa, które powtarzają się w kilku wpisach.
Jeśli klienci konkurenta chwalą punktualność, punktualność jest w tej branży argumentem sprzedażowym. Jeśli narzekają na brak wyceny, masz gotowy temat na własną podstronę.
Liczbę opinii potraktuj jako cel, nie jako ciekawostkę. Jeśli trzej konkurenci mają po 30 opinii, a Ty pięć, masz priorytet na najbliższy miesiąc.
Więcej o samym profilu i lokalnych wynikach znajdziesz w tekście o pozycjonowaniu lokalnym w Google. Zasady prowadzenia wizytówki opisuje pomoc Profilu Firmy w Google.
Jak sprawdzić słowa kluczowe konkurencji i jej treści
Pełnej listy fraz nie zobaczysz bez płatnego narzędzia. Zobaczysz za to deklarację, która bywa równie użyteczna.
Tytuł strony i nagłówki mówią wprost, na jakie zapytania konkurent celuje. Najedź kursorem na kartę przeglądarki i przeczytaj pełny tytuł. Potem przejrzyj nagłówki na podstronie usługi.
Drugi darmowy sposób to operator wyszukiwania. Wpisz w Google site:domenakonkurenta.pl, a zobaczysz, ile podstron ma jego serwis. Dopisz słowo, na przykład cennik, żeby sprawdzić, czy w ogóle porusza dany temat.
Policz podstrony usługowe. Konkurent z osobną stroną na każdą usługę pokrywa więcej zapytań niż Ty z jedną zbiorczą listą.
Sprawdź też, czy ma osobne strony pod okoliczne miejscowości. To częsty sposób na zajęcie wyników w sąsiednich gminach. Skopiowana treść z podmienioną nazwą miasta działa jednak coraz słabiej.
Blog czytaj pod kątem pytań, nie tematów. Teksty odpowiadające na realne pytania klientów przyciągają ruch, który zamienia się potem w zapytania ofertowe.
Płatne narzędzia w rodzaju Ahrefs, Semrush czy Senuto pokażą listę fraz i szacowane pozycje. Traktuj te liczby jako wskazówkę kierunku, nie jako pomiar.
Wiesz już, na czym stoi konkurent. Teraz zbuduj własną listę fraz. Pomoże w tym poradnik o tym, jak znaleźć słowa kluczowe dla małej firmy.
Reklamy konkurencji w Google i jak je zobaczyć
Wyniki wyszukiwania są mieszane. Część miejsc na górze to reklamy, część to wyniki organiczne. Różnica jest zasadnicza, a mało kto ją zauważa.
Reklama ma nad adresem etykietę Sponsorowane. Firma płaci za każde kliknięcie i znika z góry w dniu wyłączenia budżetu. Za wynik organiczny nie płacisz za kliknięcie, a on zostaje na miejscu.
Reklamy konkurencji w Google sprawdzisz w oficjalnym narzędziu Google. Wejdź do Centrum Przejrzystości Reklam i wpisz nazwę firmy albo jej domenę.
Zobaczysz aktywne kreacje, ich format oraz okres emisji. To pokazuje, czy konkurent dopłaca do widoczności przez cały rok, czy tylko w sezonie.
Nie zobaczysz budżetu, stawek ani wyników kampanii. Te dane zostają u reklamodawcy. Pełna analiza konkurencji w Google obejmuje oba kanały, organiczny i płatny.
To rozróżnienie ma skutek finansowy. Reklama daje ruch od pierwszego dnia i kończy się razem z budżetem. Pozycja organiczna rośnie miesiącami, ale pracuje potem bez opłaty za kliknięcie.
Sprawdź jeszcze proporcje w czołówce. Jeśli nad wynikami organicznymi stoją cztery reklamy, samo pozycjonowanie da efekt później, niż zakładasz.
Widoczność konkurencji w wyszukiwarce i granice szacunków
Tu kończy się uczciwa część większości poradników. Każda liczba o cudzym ruchu i cudzych frazach jest estymacją z modelu.
Narzędzia nie mają dostępu do serwera konkurenta. Szacują ruch z pozycji, wolumenów i uśrednionych wskaźników klikalności. Rozbieżność między szacunkiem a stanem faktycznym bywa kilkukrotna.
Widoczność konkurencji w wyszukiwarce mierzysz zawsze z zewnątrz i w przybliżeniu. Dokładne dane o własnej stronie masz za darmo. Pokazuje je Google Search Console dla małej firmy.
To rozróżnienie porządkuje decyzje. Szacunek o konkurencie uzasadnia jedne wybory, a innych nie uzasadnia wcale.
- Szacunek wystarczy - do wyboru kierunku tematycznego, kolejności podstron i hipotez do sprawdzenia.
- Szacunek nie wystarczy - do ustalenia budżetu kampanii, prognozy sprzedaży i decyzji o przebudowie serwisu.
Uczciwa zasada brzmi prosto. Im ważniejsza decyzja, tym mniej powinna opierać się na cudzych szacunkach. Kierunek bierz z rynku, liczby z własnych narzędzi.
Nie zobaczysz też rzeczy, które decydują o pieniądzach. Konwersji, marży, kosztu pozyskania klienta i tego, czy konkurent w ogóle zarabia.
Firma z pierwszego miejsca bywa nierentowna. Ranking mierzy widoczność, nie zysk.
Podsumowanie: analiza konkurencji w Google krok po kroku
Analiza konkurencji w Google sprowadza się do sześciu ruchów.
- Zacznij od wyników - konkurentem jest ten, kto stoi nad Tobą na Twoją frazę.
- Czytaj stronę jak klient - liczy się pierwszy ekran, dowody i droga do kontaktu.
- Sprawdź wizytówkę i opinie - kategoria, świeżość wpisów i język klientów.
- Prześwietl treści - tytuły, nagłówki i operator site pokazują strategię fraz.
- Zajrzyj do reklam - Centrum Przejrzystości Reklam mówi, kto dopłaca do widoczności.
- Uznaj granice - cudzy ruch to szacunek, własny masz dokładny w Search Console.
Zebrane luki podziel na dwie kolumny. Część z nich naprawisz sam w tym tygodniu.
Do samodzielnej roboty należą opisy usług, aktualne zdjęcia, prośba o opinie i poprawione dane kontaktowe. To zmiany treści, nie konstrukcji.
Druga kolumna to już przebudowa. Architektura informacji, struktura podstron pod frazy, wydajność i techniczne SEO wymagają wykonawcy. Każdy taki ruch dotyka całego serwisu naraz.
Budujemy strony dla lokalnych firm od ponad pięciu lat, głównie w Garwolinie i okolicy. Jeśli problem siedzi w konstrukcji strony, napisz do nas. Przejdziemy przez to razem.
Często zadawane pytania o analizę konkurencji SEO
Jak sprawdzić, na jakie frazy pozycjonuje się konkurencja?
Bez płatnego narzędzia sprawdzisz to pośrednio. Przeczytaj tytuły podstron i nagłówki, a potem użyj operatora site w Google - tytuł i nagłówek to jawna deklaracja frazy. Płatne narzędzia pokażą pełną listę słów kluczowych konkurencji, ale ich pozycje i wolumeny pozostają szacunkiem.
Czy analizę konkurencji w Google można zrobić za darmo?
Tak, podstawowy przegląd nie kosztuje ani złotówki. Wystarczy okno incognito, strona konkurenta, jego wizytówka Google, Centrum Przejrzystości Reklam i PageSpeed Insights. Płatne narzędzia dokładają szacunki ruchu i listy fraz, czyli dane wygodne, lecz nie niezbędne do pierwszych decyzji.
Jak ustalić, kto jest moją konkurencją w Google?
Wpisz swoją główną frazę z nazwą miasta w oknie incognito i spisz pięć pierwszych wyników. To są Twoi konkurenci w wyszukiwarce, nawet jeśli część z nich to katalogi albo portale. Firma, którą uważasz za rywala biznesowego, bywa w tych wynikach nieobecna.
Czy można sprawdzić, ile ruchu ma strona konkurencji?
Dokładnie nie. Narzędzia podają wyłącznie estymacje wyliczone z pozycji i wolumenów fraz, a rozbieżność bywa kilkukrotna. Realne dane widzi tylko właściciel witryny w Google Analytics i Search Console, więc cudze liczby traktuj jako wskazówkę kierunku.
Ile firm przeanalizować w pierwszej kolejności?
Zacznij od trzech, maksymalnie pięciu. Wybierz tych, którzy stoją najwyżej na Twoją główną frazę i realnie sprzedają to, co Ty. Analiza dziesięciu firm daje więcej notatek, ale nie więcej wniosków.
Ile czasu zajmuje analiza konkurencji w Google?
Przegląd jednego konkurenta zajmuje około 30 minut. Analiza trzech do pięciu firm to jakieś dwie godziny pracy. Pogłębiony audyt treści i struktury podstron trwa kilka dni, bo wymaga zestawień i wniosków wdrożeniowych.
Top comments (0)